W niedzielnym (17 grudnia) finale Klubowych Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn w TAURON Arenie Kraków naprzeciw siebie staną: Zenit Kazań i Cucine Lube Civitanova. W sobotnim półfinale Zenit Kazań nadzwyczaj łatwo pokonał odwiecznego rywala – Sadę Cruzeiro 3:0. Takim samym wynikiem zakończył się mecz Cucine Lube Civitanovy z PGE Skrą Bełchatów.

Zenit Kazań vs Sada Cruzeiro

– Liczę, że w Europie w końcu ich dorwiemy, w końcu wygramy – mówił jeszcze przed rozpoczęciem Klubowych Mistrzostw Świata trener Zenitu Kazań, Władimir Alekno. – Nikt nam nie zaszedł za skórę w ostatnich latach tak bardzo. Musimy w końcu wyrównać rachunki.

Rosjanie w ostatnich dwóch edycjach klubowego mundialu (2015 i 2016) przegrywali w finale i wracali do domu ze srebrnymi medalami. Dwukrotnie przegrali właśnie z… Sadą Cruzeiro. Nic więc dziwnego, że półfinał KMŚ 2017 wywołał wśród nich taką motywację. – To absolutnie dwie najlepsze ekipy na świecie – mówił nam kilka tygodni temu Krzysztof Stelmach. – Prezentują kosmiczny poziom.

Te słowa potwierdziły się już w I secie meczu rozegranego w TAURON Arenie Kraków. Od początku kibice byli świadkami doskonałych zagrań na miarę najlepszych siatkarzy globu. Z jednej strony Leon, z drugiej Leal, z jednej Michajłow, z drugiej Simon. Można tak wymieniać w nieskończoność. Od początku minimalna przewaga należała do Rosjan. Momentami był to zaledwie punkt, aby za chwilę przewaga rosła do trzech. Przy stanie 23:23 dwa błędy Brazylijczyków spowodowały, że to Zenit wyszedł na prowadzenie – 1:0.

W II secie przewaga Zenitu była miażdżąca. Chyba nikt nie spodziewał się, że Rosjanie aż tak zdominują rywala. O ile na początku większość punktów zdobywał Wilfredo Leon, który od lipca 2019 roku będzie mógł występować w reprezentacji Polski, o tyle w kolejnej odsłonie dołączył do niego Maksim Michajłow. Siatkarze Sady byli bezradni. Nie mieli pomysłu na grę.

Trzeci – i jak się okazało ostatni – set nie przyniósł zmiany w tym, co się działo na boisku. Trener Sady Marcelo Mendez szukał nowych rozwiązań, ale na nic się to zdało. Trener, który dzień przed meczem spotkał się z przedstawicielami Polskiego Związku Piłki Siatkowej i w efekcie tych rozmów wystartuje w wyścigu o posadę selekcjonera naszej reprezentacji. Zenit ani przez moment nie zwolnił tempa i tym samym zagra w niedzielnym finale, o godz. 20:30.

SADA CRUZEIRO (BRAZYLIA) – ZENIT KAZAŃ (ROSJA) 0:3 (23:25, 19:25, 18:25)
SADA: Uriarte, Leal, Simon, Evandro, Filipe, Isac, Serginho (libero) oraz Rodrigo, Fernando. Trener Marcelo MENDEZ.
ZENIT: Anderson, Wolwicz, Leon, Butko, Gutsaljuk, Michajłow, Werbow (libero) oraz Aleksiejew. Trener Władimir ALEKNO.
Sędziowali: Denny Cespedes (Dominikana) i Wladimir Simonovic (Serbia). Widzów 3500.

Źródło: strona Mistrzostw: https://www.kmspolska.pl/

Cucine Lube Civitanova vs PGE Skra Bełchatów

Polska drużyna nie postawiła takich wymagań, aby zmusić Włochów do porażki. Nie będzie więc Skry w finale Klubowych Mistrzostw Świata. Jednak nadal jest szansa na brązowy medal tego prestiżowego turnieju.

– Półfinał z Włochami chciałbym, abyśmy zagrali jak I set z Zenitem Kazań – mówił po zakończeniu rozgrywek grupowych II trener Skry, Michał Winiarski.

Bełchatowianie od początku meczu z Cucine Lube Civitanova grali tak, jakby tę wypowiedź Winarskiego mieli cały czas w głowie. Wlazły, Bednorz, Kłos, Ebadipour podzielili się prawie po równo działaniami w ataku. A to Łomaczowi dało komfort wybierania różnych rozwiązań. Włosi bardzo długo nie potrafili sobie poradzić ze zmienną taktyką polskiej ekipy. Końcowa część I seta należała jednak do ekipy ze słonecznej Italii. Seria kilku punktów, wynikających głównie z błędów Skry, i to oni lepiej weszli w mecz.

W drugiej odsłonie Włosi kontrolowali grę od pierwszego gwizdka sędziego. – Znam bardzo dobrze trenera PGE Skry oraz niemal wszystkich jej zawodników – mówił jeszcze przed meczem trener Cucine Lube, Giampaolo Medei. No i to było widać w II secie. Włosi jakby przewidywali, co w danej chwili zrobią bełchatowianie. Praktycznie przez cały czas utrzymywali trzy, czasami cztery punkty przewagi. Mimo zrywu w końcówce, Skrze nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę.

Kibice zgromadzeni w TAURON Arenie Kraków liczyli jeszcze, że Skra podejmie wyrównaną walkę w III secie. Włosi jednak nieprzypadkowo są uznawani za jeden z najlepszych zespołów na świecie. Nie wypuścili z rąk takiej okazji. Od pierwszej piłki byli skoncentrowani w 100% i nie mieli praktycznie ani jednego słabszego fragmentu. Jedynie w końcówce Skra doprowadziła do stanu (22:22). Wtedy – w najgorszym z możliwych momentów – czerwoną kartkę otrzymał Srecko Lisinac. Mimo ambitnych starań bełchatowian, to jednak Cucine Lube zmierzy się w niedzielnym finale KMŚ (godz. 20:30) z Zenitem Kazań. Skrze pozostaje walka o brązowy medal – powalczy o to z Sadą Cruzeiro (godz. 17:30).

CUCINE LUBE CIVITANOVA (WŁOCHY) – PGE SKRA BEŁCHATÓW (POLSKA) 3:0 (25:23, 25:23, 25:23)
LUBE: Sokołow (14 pkt.), Candellaro (8), Juantorena (7), Kovar (6), Christenson (5), Cester (8), Grebennikov (libero) oraz Sander (0). Trener Giampaolo MEDEI.
SKRA: Lisinac (10), Wlazły (12), Kłos (8), Bednorz (11), Ebadipour (3), Łomacz (0), Piechocki (libero) oraz Czarnowski (3), Penczew (2), Romac (1), Janusz (0). Trener Roberto PIAZZA.
Sędziowali: Juraj Mokry (Słowacja) i Nasr Shaaban (Egipt). Widzów 4013.

Źródło: strona Mistrzostw: https://www.kmspolska.pl/